Nauka języków cz. 22

Ale nie na tym koniec. Często czujemy, że uchwyciliśmy myśl czytanej książki, że ją rozumiemy, a jednak, gdyby od nas żądano wypowiedzenia tej myśli, nie moglibyśmy zdobyć się na wypowiedzenie tego, o czym nam się zdaje, że rozumiemy. Zrozumieliśmy bowiem dopiero ogólny zarys myśli, ale celem wypowiedzenia jej słowami, wypada nam jeszcze ująć jej szczegółowe części i wypada jej nadać słowną formę. Myśl uchwycona w słowa przestaje być niepochwytną ideą, a staje się czymś organicznym i realnym. Otóż nauka języków prowadzona na mocy lektury w tym kierunku uczy jasno myśleć, bo kto chce myśl swoją czy obcą wypowiedzieć słowami, musi jasno zdawać sobie z niej sprawę we wszystkich relacjach.

Kształcenie młodzieży nie oparte na nauce języków jako na głównej podstawie pozostawia lukę, która się daje uczuć przy każdej sposobności w późniejszym życiu. Wiadomo ogólnie, że łatwo rozróżnić po krótkim obcowaniu człowieka, który przeszedł w młodości wykształcenie językowe w całej jego rozciągłości, od człowieka, który zawdzięcza swe wykształcenie przeważnie naukom realnym. Zajmowanie się w młodości płodami literatury, płodami ducha, uduchowia człowieka i czyni go zdolnym do orientowania się w abstrakcjach.