Nauka języków cz. 24

Starożytny mędrzec Seneka powiedział, że człowiek uczy się dla życia, a więc nauka powinna dawać znajomość tego, czego człowiek w życiu potrzebuje. Dawniejsze wyższe wykształcenie było w zgodzie z tą zasadą. Języka łacińskiego uczono się dlatego, że był potrzebnym do służby bożej, że był językiem literackim, w którym pisano naukowe książki. Języka greckiego, ponieważ nie był wprost potrzebnym, aż do czasów reformacji i humanizmu nie uczono się wcale, a znajomość jego znamionowała wyższy stopień uczoności. O literaturze greckiej w wiekach średnich mówiono, że istnieje, ale się jej nie czyta. W życiorysach ludzi uczonych wieków średnich zaznaczano zwykle osobno, jeżeli który z nich znał język grecki, a takich było bardzo niewielu. W Polsce znajomość greki bardzo słabo była rozpowszechnioną, tak, że prawie na palcach można wyliczyć tych, którzy ją znali. Jeżeli dawni nasi pisarze cytują sentencje greckie, to czynią to po łacinie, a więc czerpali z tłumaczeń. Próby kompozycji greckiej n. p. Trzecieskiego są często błędne, tak samo jak druki greckich cytatów. Według świadectwa Bohomolca nawet Jan Zamojski, który przeszedł gruntowne studia humanistyczne w Strasburgu i Padwie, nie umiał po grecku.