Nauka języków cz. 28

Jest to bez wątpienia argument daleko poważniejszy, z którym by się wykształcenie po usunięciu greki i łaciny liczyć musiało przez urządzenie pobocznych kursów łacińskich i greckich. Już dzisiaj obniżenie się znajomości łacińskiego języka odbija się na pracach naszych historyków, które wykazują nieraz pewne niedokładności spowodowane niedostatecznym opanowaniem łaciny. Z tym wszystkim i ten wzgląd nie przemawiałby za tak rozległem i ogólnym traktowaniem starożytnych języków w szkołach wychowawczych. Gdyby tylko wymieniony utylitarny motyw przemawiał za nauką starożytnych języków, to można by je ze spokojnym sumieniem usunąć. Spowodowałoby to niejedną zmianę w nauce uniwersyteckiej, która i tak obraca się w przestarzałych formach. Uniwersytet musiałby zaczynać od uczenia tych języków, podobnie jak obecnie uczy od początku sanskrytu i języków wschodnich. Jeżeliby w ostatecznym razie na mocy motywu utylitarnego ostała się nauka języka łacińskiego, to padłby ofiarą język grecki. Tak więc motyw praktycznej korzyści nie przemawia za zatrzymaniem nauki starożytnych języków w kształceniu wychowawczym. Ażeby jemu zadosyć uczynić, dla ogółu publiczności wystarczyłoby urządzenie kursów łaciny i greki w t. zw. rozszerzeniu uniwersytetu, zwanym także uniwersytetem ludowym.