Nauka języków cz. 37

Kontynuując cykl wpisów o nauce języków zapraszam Cię do dalszej lektury. Wcześniejszy post znajdziesz tutaj http://www.spychalski.com.pl/nauka-jezykow-cz-36/

Tak się wyrabia tzw. arystokracja umysłowa, arystokracja inteligencji. Grecy mieli wyraz banausos, który właściwie oznaczał rękodzielnika, żyjącego z pracy rąk, a w dalszym znaczeniu wszelkie niskie, podłe, przebiegłe, ciasne, pyszałkowate, filisterskie usposobienie. Leży w tym wyrażeniu poczucie, od którego nowsze czasy już się po części uwolniły, że wszelkie zatrudnienie, którego celem jest materialny zysk, upadla człowieka, a przynajmniej wstrzymuje rozwinięcie się w nim szlachetniejszych uczuć. Otóż, ucząc młodzież starożytnych języków, trzymamy ją zdała od banausos, przyzwyczajamy ją mierzyć naukę nie łokciem korzyści, ale wewnętrznej wartości. Nauka starożytnych języków, którą wspierają także inne przedmioty, a zwłaszcza historia i języki nowożytne, utrzymuje młodzież w szlachetnym otoczeniu bohaterów. Słyszeliśmy o chłopcu, który, odmawiając wieczorem pacierz, odmówił osobną modlitwę za Hanibala, którego losy i charakter zrobiły na nim wielkie wrażenie. Zgorszyłby się może tym katecheta, ale my widzimy w tej dziecięcej modlitwie uszlachetniający wpływ humanistycznego wykształcenia.

To są motywy, na których opiera się nauka języków starożytnych w wychowawczym kształceniu. Widzieliśmy, że z przytoczonych czterech motywów t. j. utylitarnego, materialnego, formalnego i historycznego trzy za językami starożytnymi przemawiają, a jeden tylko t. j. utylitarny ich wprost nie wyklucza. Każdy z nich osobno badany jest może niewystarczający, razem wzięte wykazują, jeżeli nie konieczność, to przynajmniej wielką korzyść tej nauki. Komu zresztą te motywy nie wystarczają, ten obecnie ma już wolną drogę przed sobą, a więc może siebie albo swoje potomstwo kształcić wyłącznie na wiedzy nowoczesnej.

Szujski zdaje się przypuszczać, że językom starożytnym grozi u nas niebezpieczeństwo tylko z Zachodu. Gdyby był dożył dzisiejszych czasów, ze smutkiem byłby musiał stwierdzić, że i u nas umysły zarażone racjonalizmem, na zimno obliczającym korzyści, znęcają się nad przedmiotem, któremu tyle pokoleń zawdzięczało swe wykształcenie. Zarazem byłby musiał sobie powiedzieć wobec gminoruchowej dążności mas do wyższego kształcenia, że, jak mówi dawne przysłowie, nie dla każdego korzystną jest przejażdżka do Koryntu, że nauka humanistyczna nie może być, tak jak dawniej, strawą dla wszystkich. Jest ona zbytkiem dla tych, którzy jej nie potrzebują i zbytkiem dla tych, którzy ją przyjąć nie są zdolni. Od czasu, kiedy Szujski wygłosił swą gorącą odezwę za humaniorami, niejedno zresztą w przekonaniach naszego społeczeństwa co do wykształcenia się zmieniło. Opinia publiczna niedwuznacznie oświadcza się za tym, aby tych, którzy hołdują nowej kulturze i wiedzy, prowadzić do specjalizmu nie okólna drogą przez pełnią humanistycznej wiedzy, lecz pozwolić im się kształcić niepodzielnie na wiedzy, którą mają zastosowywać w swym późniejszym życiu. To wymaganie jest tak stanowcze, i to nie tylko u nas, ale i w innych krajach, że wypadnie chyba ich wychowawczą naukę prowadzić pełnią nowoczesnej wiedzy. Obok tego potrzebni są jednakże społeczeństwu ludzie, którzy by rozumieli związek naszej kultury ze starożytnym światem. Dla tych potrzebne jest humanistyczne wykształcenie, i to lepsze, rozleglejsze i pełniejsze, aniżeli je daje dzisiejsze gimnazjum austriackie, które w rzeczywistości od samego swego powstania (w r. 1849) jest wytworem kompromisowym, a więc realnym gimnazjum.

Pozostaje jeszcze do omówienia nauka języka ojczystego. Jest on, jak słusznie go scharakteryzowano, w kształceniu nie tylko językiem ojczystym, ale zarazem ojcem wszystkich języków, których się młodzież uczy. Ponieważ mimo woli każdego obcego języka uczymy się przez porównywanie go z ojczystym, przeto język ojczysty staje się punktem wyjścia dla każdej nauki językowej, a na odwrót nauka każdego obcego języka jest zarazem nauką języka ojczystego. Lecz nie tylko nauka języków działa dodatnio na naukę języka ojczystego, każda nauka, udzielana w języku ojczystym, rozszerza zakres znajomości jego i zgęszcza przez wielostronne używanie jego już znane szeregi. W języku ojczystym koncentruje się wszelka nauka. W niektórych krajach przez umyślne zarządzenia podnosi się potencję uczniów w obrębie znajomości ojczystego języka. W Prusiech od r. 1892 uczniowie raz na miesiąc piszą krótkie wypracowania w każdym prawie przedmiocie naukowym i ćwiczą się w wielostronnym używaniu swego języka. Że Francja ma tak wielu dzielnych stylistów, przypisać to trzeba francuskiemu sposobowi kształcenia, które na ćwiczenie stylu w ojczystym języku szczególniejszą zwraca uwagę.