Nauka przedstawiająca cz. 2

Skoro przez naukę objaśniającą, albo przez powtórzenie, grunt apercepcyjny jest przygotowany, rozpoczyna się właściwa nauka przedstawiająca. Pewną część wiedzy, która ma być przedmiotem nauki przedstawiającej, można uzmysłowić czyli pokazać, nauka więc przedstawiająca staje się pokazującą. To, co można widzieć zamiast tylko słyszeć, albo co można widzieć i słyszeć zamiast tylko słyszeć, trzeba się starać widzieć i słyszeć. Jest to stara dydaktyczna zasada, którą już znał Horacy: mniejsze na duszę wrażenie czyni, co uchem dochodzi, niż to, co wiernym się oczom naszym przedstawia i na co sami widzowie się patrzą.

Z jakimi zastrzeżeniami wypada zastosować formę dejktyczną, o tym była mowa przy kształceniu poglądu. Pokazywanie obrazów i okazów musi być zastosowane w miarę, aby nie rozstrzelało uwagi zamiast skoncentrować jej działalność. Pogląd nie zawsze i pod wszystkimi warunkami działa skutecznie. Od użycia go w najstosowniejszej chwili zależy jego skutek. Czy go wypada użyć przed, po, lub podczas wykładu, to wymaga pewnej rozwagi, dydaktycznego doświadczenia i znajomości usposobienia młodzieży.

Interes nauki przedstawiającej można także podnieść przez ożywiające przedstawienie. Dajmy na to, że nauczyciel mówi o bitwie pod Salaminą we Wrześniu, a ponieważ bitwa ta była stoczoną dnia dwudziestego ateńskiego miesiąca, Boedromion, który odpowiada mniej więcej naszemu Wrześniowi, zacznie wykład od słów: „w tych dniach przypada rocznica bitwy pod Salaminą, o której dzisiaj pomówimy”, to przyczyni się znacznie do podniesienia interesu. Tak samo ożywi nauczyciel interes dla nauki geografii, jeżeli włoży w wykład swe własne doświadczenie, jeżeli opisze młodzieży, co sam widział i przeżył. Szczegóły te jednakże muszą być prawdziwe. Uczniowie dziwnie trafnie odróżniają prawdę od fikcji w wykładzie. Przytaczanie nieprawdziwych szczegółów przez nauczyciela ośmiesza go w oczach uczniów i sprowadza na niego zarzut blagi. W nauce zoologii przez wplatanie opowiadania o życiu zwierząt, o ich usposobieniu i obyczajach, robi nauczyciel z nauki dość suchej prawdziwą ucztę duchową.

Nauka pokazująca nie może się obejść bez opisowej, bo prawie zawsze wypadnie opisać przedmiot, który leży przed oczami uczniów. Opisu tego dokonywa nauczyciel, ale może się także kazać wyręczyć w opisywaniu uczniowi. Ponieważ nauczyciel jest tym, który wyznacza szczegóły, na które uczeń przy opisie ma zwrócić uwagę, nawet przy opisywaniu przez ucznia metoda zostaje przedstawiającą. Nauka przedstawiająca nie zadowala się wrażeniem impresyonistycznym, które przedmiot na młodzież wywiera, lecz każe przedmiot albo rzeczywiście, albo w duchu rozłożyć na składowe części. W jednym i drugim razie dobrze jest trzymać się stałego porządku, po prostu stworzyć kanon szczegółów wyczerpujących charakterystyczne cechy jakiegoś przedmiotu. Przez naukę pokazująco-opisową przychodzą do skutku typy, uczeń, zrozumiawszy typy, z łatwością rozpoznaje wszelkie niecharakterystyczne odmiany. Przy nauce tego rodzaju każdy uczeń albo przedmiot opisywany powinien mieć przed sobą, jak np. w nauce botaniki łatwo jest przeprowadzić, aby tyle było egzemplarzy roślin, ile jest uczniów, albo przedmiot poglądowy każdy uczeń powinien móc widzieć. Tego sposobu nauki używa się w nauce przyrody i fizyki. Prócz tego jest korzystną rzeczą fizykalne doświadczenia kazać uczniowi wykonywać, ponieważ wykonywanie ich daje dopiero prawdziwe zrozumienie.