Proces nauki cz. 4

Zbytnia drobiazgowość tak ścieśnia ogniwa szeregów wyobrażeń, że dla domysłu ucznia niema przy takiej nauce wcale miejsca. Uczeń od jednego wyobrażenia do drugiego nie potrzebuje robić najmniejszego skoku, tak szczelnie w tym szeregu wszystko jest wypełnione. Zdaje się, że taki sposób uczenia odbiera uczniowi resztę samodzielności, jaką by mógł rozporządzać w nauce, bo nauka nie może być zanadto łatwą, aby się nie stała nudną. Sądzimy, że lekcje dawane bez wyjątku ściśle według stopni formalnych nużą w końcu młodzież. Nauka jest pracą umysłową, a umysł niechętnie znosi szablon. Zresztą trzeba sobie powiedzieć, że nie każdy materiał naukowy nadaje się na rozłożenie na pięć stopni formalnych, że więc nauka, prowadzona wyłącznie według ich szablonu musi być naciągana. Czuć to na tych lekcjach, które są publikowane, a przecież przypuścić należy, że autorzy wybierali materiał, który się najwięcej nadawał do takiego rozwałkowania. Są to stopnie formalne niejako na paradę, na niedzielę. Jakżeż więc muszą wyglądać stopnie w codziennej nauce, w przedmiotach, których uczący nie wybiera, ale które nastręcza bieg nauki?