Technika powtarzania na przykładzie

Powtarzanie wyjaśnimy na przykładzie. Dajmy na to, że powtarzamy, albo, jeżeli to zechcemy inaczej nazwać, wprawiamy albo ćwiczymy trzecią koniugację łacińską. Postępowanie musi wywołać bezwzględną pewność w obchodzeniu się z formami, tak że uczeń równocześnie z usłyszeniem polskiej formy może powiedzieć odpowiednią formę łacińską. Nakazujemy więc uwagę. Zapowiadamy: przekoniugujemy słowo vinco zwyciężam, po polsku i po łacinie, koniugować będziecie rzędem, każdy powie jedną formę, pierwszy po polsku, następny po łacinie, formę fałszywie powiedzianą poprawia następujący. Wyznaczamy ucznia, który ma zacząć. Zaczyna się koniugowanie: 1. zwyciężam, 2. vinco, 3. zwyciężasz, 4. vincis, 5. zwycięża, 6. vincit itd. Porządek koniugacji uczniom jest znany. Na 5 – 8 minut milknie nauczyciel, a uczniowie sami odpowiadają na jedno generalne pytanie. Koniugacja skończona, następuje kilkuminutowy odpoczynek, którego nauczyciel może użyć do wypowiedzenia krytyki dla całej generacji i poszczególnych uczniów. Następuje trudniejsze ćwiczenie. Nauczyciel zapowiada: przerobimy trzecią osobę pluralis od słowa vinco tylko po łacinie i wymienia ucznia, który ma zacząć. Uczniowie mówią z kolei: vincunt, vincant, vincebant, vincerent, vincent, vicerunt, vicerint, vicerant, vicissent, vicerint, vincunto, vincuntur, vincantur itd. Przerwa użyta do tego samego celu, co poprzednio. Trzecie ćwiczenie: przerobimy przez czasy i tryby zdanie: vincimus hostem, tak że po formie czynnej następuje odpowiednia forma bierna. A więc: vincimus hostem, hostis a nobis vincitur, vincamus hostem, hostis a nobis vincatur itd. W końcu następują tzw. pytania na wyrywki tj. uczniowie na polską formę słowną dają odpowiedni ekwiwalent po łacinie.

Co sądzą uczniowie o takim sposobie prowadzenia nauki? Chwalą go i są z niego zadowoleni, bo im odbiera cały trud utrwalania wiedzy. Nauka postępuje raźno, bo uczący nie potrzebuje indywidualizować. Uczniowie żyją w błogim spokoju, ponieważ nie wisi nad nimi zmora egzaminu. Uznają w takiem powtarzaniu usiłowania nauczyciela wciągnięcia wszystkich we wiedzę. Z bardzo małymi bowiem wyjątkami kilku zakutych głów lub zatwardziałych w lenistwie uczniów cała generacja dochodzi do równomiernego opanowania materiału naukowego. Każda nowa wiedza ma się o co oprzeć tj. o pewną wiedzę poprzednią. Generacja postępuje z każdą lekcją naprzód i robi dobre postępy. Odczuwając ten pomyślny stan, generacja przejęta jest wdzięcznością dla nauczyciela, który ją do niego doprowadził.

Tego rodzaju powtarzanie bez osobnych pytań powtarzających jest przede wszystkim na miejscu przy nauce języków, ale przy dobrej woli i przy pewnej pomysłowości nauczyciela można takie ćwiczenia przeprowadzić także w nauce innych przedmiotów np. w historii stworzyć przedłużający się z każdą lekcją szereg faktów i dat, w geografii nazw, który uczniowie reprodukują na mocy kilku zagajających słów nauczyciela. Przykład powtarzania w obrębie nauki oro- i hydrografii Europy. Uczniowie wymieniają: rozległość Europy przez podanie czterech najdalej wysuniętych punktów lądu, granice Europy, zatoki, wyspy, przylądki, góry z charakterem alpejskim, góry średniej wysokości, niziny, rzeki podług mórz, do których płyną. Wszystko to odbywa się w porządku z góry omówionym. Powtarzanie przerobionego materiału wymaga bardzo krótkiego czasu, bo, chociaż materiał rośnie w miarę, jak nauka postępuje naprzód, za to przez wzrastającą wprawę szereg łatwiej i szybciej się reprodukuje.